vv

HUCZNE OBCHODY Z OKAZJI ĆWIERĆWIECZA „KAPELI WILEŃSKIEJ” cz. 1

W sobotnie popołudnie, w ostatnim dniu lata, 31 września, Plac Ratuszowy zamienił się w wielki Festiwal Kapel Podwórkowych.

W tym roku mija 25. Rocznica powstania naszej wspaniałej kapeli. 31 września wileńska publiczność miała okazję sprawdzić kondycję „Kapeli Wileńskiej”, którą kieruje Romuald Piotrowski.  

– Trudno uwierzyć, że postarzeliśmy się o 25 lat i że nasza kapela już w tym roku obchodzi ćwierćwiecze! Za te lata osiągnęliśmy naprawdę niemało i zdobyliśmy sympatię ogromnej publiczności. Nasza publiczność to nie tylko osoby w sędziwym wieku. Słucha nas także młodzież – powiedział Gerard Łatkowski, członek zespołu.

– Mamy nie tylko stałą i wierną publiczność – tłumaczy Gerard – ale po każdym wystąpieniu zdobywamy kolejnych słuchaczy.

– Za ćwierćwiecze zdobyliśmy wielu przyjaciół. To były najpiękniejsze lata w naszym życiu! Nasza praca została zauważona i doceniona –  każdy członek zespołu otrzymał od prezydenta Rzeczpospolitej Złoty Krzyż Zasługi. Bardzo lubimy swoich słuchaczy, to dla nich śpiewamy i tutaj jesteśmy. Mamy tylko jedną prośbę. To dajcie nam znak, kiedy będziecie mieli nas już dość – żartował Gerard Łatkowski.

Kapela nadal kultywuje „granie lwowskie”.

– Jestem szczęśliwy, że mogę tutaj z wami być. Mimo tego, że mieszkam w Polsce, staram się w miarę możliwości przyjeżdżać, żeby razem zagrać. To dla mnie wielki zaszczyt, że z „Kapelą Wileńską” gram już dwadzieścia lat. Nie ukrywam, że dla mnie dzisiaj jest bardzo smutno, gdyż jak tutaj przyjeżdżam, zawsze boję się, że może to już ostatni raz… Dlatego też zawsze chociaż na chwilę wstępuję na pacierz do Ostrej Bramy – powiedział „Kurierowi” Jerzy Graniewicz – czyli idziemy w nogę z czasem.

Nasz rozmówca zaznaczył, że fakt, że kapela obchodzi tak piękny jubileusz zawdzięcza przede wszystkim słuchaczom. Bo w ciągu tych lat śpiewali dla nich i gdyby nie uzyskali ich uznania, miłości, na pewno na scenie nie przetrwaliby tych lat.

Obok „Kapeli Wileńskiej” zagrały również zaprzyjaźnione kapele z Polski: Stasiek Wielanek z „Kapelą Warszawską” często nazywaną królem Kapel Podwórkowych. Wystąpiły także „Kapela Fakiry: z Piotrkowa Trybunalskiego, „Kapela Fidelis” z Przemysla i „Kapela zza Winkla” z Nowego Tomyśla.

– Z „Kapelą Wileńską” przyjaźnimy się już od wielu lat, to bardzo fajni ludzie. Za tom że podtrzymują tutaj ducha polskości w tym przepięknym mieście, należą im się wielkie brawa. Nie wyobrażam sobie, żebyśmy dzisiaj byli w innym miejscu. Musieliśmy tutaj po prostu przyjechać i już! – powiedział „Kurierowi”  Stasiek Wielanek, kierownik „Kapeli Warszawskiej”.

Festiwal zebrał liczną widownię w różnym wieku. Każdy dobrze się bawił – śpiewając wraz z kapelami, gdyż słowa piosenek były dobrze znane dla gości.

– Kapela przypomina nam życie naszych przodków. Nasza „Kapela Wileńska” odrodziła tradycje kapel przedwojennych. Jest ona bardzo ważna dla ludzi starszych, gdyż właśnie dzięki ich muzyce mogą powrócić do lat młodości. Młodzież także dzięki nim może zapoznać się z twórczością międzywojenną –  powiedział nam poseł Józef Kwiatkowski, prezes Stowarzyszenia Nauczycieli Szkół Polskich na Litwie „Macierz Szkolna”.

Ciąg dalszy nastąpi…

Honorata Adamowicz

Kurier Wileński