NIE TANKUJĘ NA LUKOIL!

NIE TANKUJĘ NA LUKOIL! NIE WSPIERAM WOJEN – taką akcję zorganizowali Internauci na portalu społecznościowym Facebook. Zachęcając do bojkotu  sieci stacji  benzynowych Internauci mają nadzieję  wpłynąć na decyzję rządu Rosji w sprawie Ukrainy. Łukoil jest gigantem na rynku naftowym: 2006 roku wyprodukował ponad 95 milionów ton ropy naftowej i wydobył 13 miliardów metrów sześciennych gazu ziemnego. W Polsce posiada 115 stacji benzynowych. W roku 2002 Łukoil, w konsorcjum z brytyjskim Rotch Energy bezskutecznie dążył do przejęcia gdańskiego Lotosu. Łukoil był także konkurentem Orlenu do przejęcia litewskiej rafinerii w Możejkach w latach 2005-2006.

Prezesem firmy, która wydobywa ropę naftową w Rosji, Azerbejdżanie, Kazachstanie, Egipcie oraz w Iraku. Swoje stacje benzynowe posiada w 11 krajach w Europie i w USA  jest Wagit Alekperow, jeden z najbogatszych ludzi na świecie.

Na  Facebooku powstał profil „Nie tankuję na LUKOIL-u. Nie wspieram wojen” oraz wydarzenie, na którym wspierający akcję mogą zwiększyć jej popularności klikając „wezmę udział” i udostępniając na swoim profilu. Internauci po raz kolejny próbują pokazać, że można wpływać na losy świata, nie odchodząc od komputera.  Strona została założona drugiego marca i po ponad 24 godzinach akcję poparło 6 tysięcy użytkowników, a każdy wpis pojawiający się na tablicy, udostępniany jest przez setki internautów.
W akcji chodzi o to, by zbojkotować stacje benzynowe należące do rosyjskiej rafinerii Łukoil. Zdaniem pomysłodawców profilu, przez kilka dni, w czasie których klienci omijaliby stacje rosyjskiego giganta naftowego wpłynęłoby na zaniżenie jego obrotów  i pomogłoby skłonić władze do zmiany postępowania w stosunku do Ukrainy.

Akcja ma nie tylko zwolenników, ale również przeciwników, którzy zwracają uwagę na fakt, iż gospodarki Polski i Rosji współpracują ze sobą nie tylko w zakresie dostaw paliwa do samochodów i którzy wiedzą, że taki bojkot może również zaszkodzić polskim firmom.  I mają dużo racji, bo niezaopatrywanie się na stacjach rosyjskiej sieci paliwowej nie uderza tylko w Rosję. Dzieje się tak, ponieważ Łukoil nie sprzedaje bezpośrednio rosyjskiej ropy. Rosyjska sieć zaopatruje się w polskich rafineriach – należących do Lotosu i Orlenu. Które to produkują paliwa przede wszystkim z rosyjskiej ropy. Ponad 97 proc. „polskiej” ropy naftowej jest importowanych. W ok. 90 proc. z Rosji. Orlen np. w lutym 2013 roku zawarł kontrakt z Rosnieftem na dostawę ropy naftowej o wartości ok. 46 mld zł.

Jeśli zaś nie będziemy tankować na Łukoilu, bo jest  rosyjski będąc konsekwentnymi nie możemy tankować także w Orlenie i Lotosie, bo  firmy te ropę importują z Rosji. Zostaje nam więc niewielki wybór:  stacje Shell i BP oraz inne małe stacje. Należy jednak pamiętać, że  te koncerny mimo, że mają własne złoża, w Polsce zaopatrywane są w większości przez polskie rafinerie, które produkują paliwo z rosyjskiej ropy.  Wniosek z sytuacji jest taki, że aby skutecznie sprzeciwić się  wojnie, powinniśmy zrezygnować z aut. Na bojkocie rosyjska firma traci dochody z prowizji, ale też polscy franczyzobiorcy Łukoila.

mr